Na zjeździe rodzinnym wujek Bob przedstawił mnie jako…
Część 1: Jeśli mam być szczery, zjazd rodziny Martinezów zawsze sprawiał wrażenie mniej spotkania towarzyskiego, a bardziej korporacyjnej ceremonii wręczenia nagród, na którą zostałem zaproszony przez pomyłkę. Każdego lata, bez wyjątku, nasz