Jeśli jesteś taki jak ja, uwielbiasz bogate, rozgrzewające smaki klasycznych gołąbków, ale nie zawsze masz czas, żeby je zwinąć. Ta zupa z gołąbkami, przygotowywana w wolnowarze, dostarcza całą tę sycącą dobroć w prostym wydaniu, które można przygotować w wolnowarze. Idealne na zabiegane dni, kiedy potrzebujesz pysznego, nieskomplikowanego posiłku. Ponadto zupa ta świetnie nadaje się do samodzielnego przygotowywania posiłków – następnego dnia smakuje jeszcze lepiej!
Zupa ta doskonale komponuje się z chrupiącym chlebem lub ciepłymi, maślanymi bułeczkami. Aby uzyskać świeży kontrast do smacznej zupy, podaj ją z lekką sałatką. Masz ochotę na odrobinę luksusu? Przed podaniem posyp danie startym serem, aby uzyskać dodatkową warstwę pyszności!
Składniki
1 funt mielonej wołowiny (lub indyka, jeśli wolisz lżejszą wersję)
1 mała cebula pokrojona w kostkę
3 ząbki czosnku, drobno posiekane
1 średnia główka kapusty, posiekana
2 marchewki pokrojone w plasterki
3 szklanki bulionu wołowego
28 uncji puszka krojonych pomidorów
15 uncji sosu pomidorowego
½ szklanki surowego białego ryżu długoziarnistego
2 łyżki brązowego cukru
1 łyżka sosu Worcestershire
1 łyżeczka papryki
1 łyżeczka suszonego tymianku
1 liść laurowy
Sól i pieprz do smaku
Wskazówki
zobacz ciąg dalszy na następnej stronie


Yo Make również polubił
Bardzo pyszny przepis na ciasto bez piekarnika
Mój syn przeszedł 3 mile, żeby zobaczyć dziadków w Wigilię — zamknęli drzwi i nazwali to „Tylko prawdziwą rodziną”. Nazywam się Megan Walsh i mieszkam w Ohio — wystarczająco blisko rodziców, że zawsze zachowywali się, jakby moje życie nadal należało do nich i je edytowało. Wigilia miała być prosta. Kakao. Ten sam głupi film. Mój syn i ja śmiejący się z tych samych kwestii, jakbyśmy ich nie zapamiętali. Ale wzięłam dodatkową zmianę w szpitalu, żeby młodsza pielęgniarka mogła wrócić do domu, a kiedy w końcu weszłam, moje ręce pachniały środkiem dezynfekującym, a mój mózg był jak statyczny. Mój syn siedział na kanapie w płaszczu. Worek z prezentami stał przy drzwiach — nadal pełny. Próbował go zrzucić. „Nic”. Wtedy zobaczyłam etykiety. Moja mama. Mój tata. Moja siostra. Wszystko idealnie zapakowane, ostre rogi, taśma wygładzona, jakby ktoś to wyćwiczył. Nie płakał. Nie narzekał. Po prostu powiedział to cicho, jakby czytał raport. „Poszłam do babci. Powiedziała, że w tym roku będą kameralne. Tylko prawdziwa rodzina. Potem zamknęła drzwi”. „Jak daleko?” – zapytałam. „Trzy mile”. Tak to jest z dobrymi dziećmi. Ciągle próbują, nawet gdy dorośli na to nie zasługują. Nie zadzwoniłam do mamy i nie wyrzuciłam z siebie lat tłumionego gniewu. Pocałowałam go w czubek głowy, kazałam mu iść spać i siedziałam przy kuchennym stole wpatrując się w telefon, aż serce przestało błagać. Zdanie prawdy: Nie naprawisz rodziny, która korzysta na twoim milczeniu. Więc wprowadziłam kilka zmian tej nocy – cichych. Żadnych przemówień. Żadnych dramatycznych SMS-ów. Po prostu zakończenie, które nie wymagało pozwolenia. Do północy tata dzwonił jeden po drugim. Pozwoliłam im dzwonić. Już wiedziałam, że nie dzwoni, żeby zapytać, czy wnuk bezpiecznie wrócił do domu. Następnego ranka zrobiłam naleśniki, takie, jakie lubi mój syn – za dużo czekoladowych chipsów, bez syropu. W domu panował spokój większy niż od miesięcy, jakby powietrze w końcu zrozumiało, że zasady się zmieniły. Wtedy powiedziałem mu: „Weź kurtkę”. Podjechaliśmy z torbą prezentów na tylnym siedzeniu, mijając oszronione trawniki i lampy na ganku, wciąż świecące w szarym porannym Columbus. Mama otworzyła drzwi z tym swoim napiętym, sąsiedzkim uśmiechem. Tata krążył za nią, zirytowany, jakbyśmy przerwali coś ważnego. Wszedłem do salonu i usiadłem. Syn stał obok mnie, cichy i spokojny. Mama mówiła szybko. Wymówki. Świąteczny stres. Tata nazwał to nieporozumieniem. Pozwoliłem im dokończyć. Potem zadałem jedno pytanie. „Czy zamknąłbyś drzwi przed dzieckiem mojej siostry?” Cisza. Skinąłem głową i starałem się mówić spokojnie, żeby ich przestraszyć. „Proszę bardzo” – powiedziałem. „Sprawdźcie saldo na wspólnym koncie”. (Ciąg dalszy w pierwszym komentarzu).
Zostawili ze mną swoje dwumiesięczne dziecko, kiedy poszli na zakupy. Ale on ciągle płakał. Zajrzałam mu do pieluchy i to, co zobaczyłam, sprawiło, że zadrżały mi ręce. Podniosłam go i pobiegłam do szpitala.
Dentysta wyjaśnia 7 głównych przyczyn żółknięcia zębów i jak temu zapobiegać