Pierwszą rzeczą, jaką zauważyłem, były jej buty – obcasy ślizgały się po luźnym żwirze, jakby zapomniała, że ból jest częścią fizyki. Drugą rzeczą, jaką zauważyłem, była moja ekipa cichnąca, jeden po drugim, jak mężczyźni, gdy nadchodzi burza z perfumami. Przebiegła prosto przez czerwony pył gliny, minęła pomarańczowe pachołki, minęła pompę do betonu i wbiła we mnie wzrok, jakbym był ostatnią stałą rzeczą na świecie.
Stałem pośrodku półszkieletowego budynku pod Raleigh, w kasku, kamizelce zapiętej na zamek, z rękami zakurzonymi od sprawdzania prętów zbrojeniowych. Mój brygadzista, Hank Alvarez, opowiadał mi o opóźnieniu w dostawie, a ja kiwałem głową, jakby to był kolejny czwartek. Nagle jakaś kobieta w białej letniej sukience przebiegła przez plac budowy, jakby uciekła z pożaru.
Zatrzymała się tak gwałtownie, że sukienka załopotała wokół kolan, klatka piersiowa unosiła się, włosy były na wpół spięte, a na wpół opadły. Jej szminka wyglądała na rozmazaną, jakby starła ją grzbietem dłoni. Trzęsła się, ale nie płakała – jakby płacz był luksusem, na który jej nie stać.
„Czy wyjdziesz za mnie?” wykrzyknęła na tyle głośno, że operator ładowarki wyłączył silnik.
Młotek wypadł mi z rękawicy i z brzękiem uderzył o blat. Nawet się nie schyliłem, żeby go podnieść. Po prostu wpatrywałem się w jej twarz, próbując dopasować ją do świata, w którym, jak mi się zdawało, żyłem pięć sekund temu.
Zanim zdążyłem cokolwiek powiedzieć, chwyciła mnie za ręce – zakurzone, szorstkie, nieodpowiednie dla niej – i dodała łamiącym się głosem: „Zapłacę ci. Cokolwiek. Tylko… wyjdź za mnie. Proszę”.
Za mną ktoś cicho gwizdnął, jakbyśmy wszyscy byli statystami w kiepskim reality show. Rae Wilkins, elektryk z ciętym językiem i jeszcze szybszymi dłońmi, zakryła uśmiech rękawiczką, jakby przyłapano ją na śmiechu w kościele. Brwi Hanka poszybowały w górę tak wysoko, że prawie dotknęły rąbka jego kasku.
Kobieta zdawała się tego nie zauważać. Wpatrywała się we mnie, jakby w panice próbowała wymusić na mnie „tak”.
Nie zapytałem jej, czy wszystko w porządku. Tak mówią ludzie, kiedy nie wiedzą, co zrobić w kryzysie. Zadałem jedyne szczere pytanie, jakie miałem.
„Przed czym uciekasz?” zapytałem cicho, żeby moja ekipa nie zamieniła jej strachu w rozrywkę.
Jej wzrok przesunął się ponad moim ramieniem, a jej twarz stała się bielsza niż jej sukienka.
Po drugiej stronie ulicy, częściowo ukryty za stertą stalowych belek, stał czarny SUV z włączonym silnikiem. Szyby były przyciemnione zbyt mocno jak na upalne popołudnie. Nie stał zaparkowany jak ktoś, kto zatrzymuje się na lunch. Stał jak ktoś czekający na pozwolenie.
Jej palce zacisnęły się na moich, jakby myślała, że spadnie, jeśli je puści.
„Proszę” – wyszeptała ponownie. „Po prostu powiedz tak. Proszę”.


Yo Make również polubił
Dlaczego warto pić sok z selera? 6 korzyści potwierdzonych badaniami
SERNIKOWE KETO BOMBY
CZY WIESZ, że dusza dziecka wybiera matkę jeszcze przed narodzinami?
Prosty i praktyczny przepis na najlepsze ziemniaki