Część 1:
Jeśli mam być szczery, zjazd rodziny Martinezów zawsze sprawiał wrażenie mniej spotkania towarzyskiego, a bardziej korporacyjnej ceremonii wręczenia nagród, na którą zostałem zaproszony przez pomyłkę.
Każdego lata, bez wyjątku, nasz rozrośnięty klan zjeżdżał do Riverside Park , rozstawiając składane stoły pod wielkimi dębami nad rzeką. W powietrzu unosił się zapach grillowanego mięsa, kremu do opalania i rywalizacji. Każdy znał swoją rolę.
Kuzyni : chwalą się swoimi nowymi samochodami, awansami lub narzeczonymi.
Ciotki : organizują jedzenie i narzekają, kto nie przyniósł wystarczająco dużo.
Wujek Bob : przypomina wszystkim, że był najbardziej utytułowanym Martinezem na świecie.
A potem byłem ja.
Nieświadomie zostałem gwiazdą corocznego programu komediowego znanego pod tytułem „Co jest nie tak z Miguelem”.
Pierwsze dziesięć minut po moim przybyciu zazwyczaj decydowało o tym, jak minie reszta dnia. Jeśli uda mi się uniknąć uwagi wujka Boba do kolacji, może przetrwam spotkanie z nienaruszoną godnością. Jeśli nie… cóż, spędzę popołudnie, uśmiechając się z upokorzenia, podczas gdy moi krewni będą traktować moje życie jako przestrogę.
W tym roku nie miało być inaczej.


Yo Make również polubił
Sekret cytryny dla seniorów: 3 zakazane połączenia, które warto znać
Pranie i wybielanie poduszek dzięki temu przewodnikowi krok po kroku
Daty ważności żywności: co one właściwie oznaczają i wskazówki, jak wiedzieć, kiedy wyrzucić żywność
Porady domowe: 5 roślin doniczkowych zapobiegających powstawaniu pleśni w łazience i na ścianach