Dłoń matki uderzyła mnie w twarz z taką siłą, że mój diamentowy kolczyk poleciał po marmurowej posadzce. Przez sekundę nie było słychać dźwięku, tylko biało-gorący rozkwit bólu i metaliczny posmak szoku. Potem trzask skóry o skórę odbił się od idealnej akustyki sali balowej hotelu Grand View, uchwycony i wzmocniony przez mikrofon, który wciąż ściskała w drugiej ręce.
Dwustu gości westchnęło jednocześnie – okropny, urywany wdech, który zdawał się wysysać z pomieszczenia cały tlen. Potem zapadła cisza. Nie łagodna, pełna szacunku cisza ceremonii, ale oszołomiona, dusząca, taka, w której nikt nawet nie śmie kaszleć, aż dzwoniło mi w uszach.
Stałam zupełnie nieruchomo. Mój policzek płonął, żar szybko rozprzestrzeniał się pod skórą, a kształt jej dłoni już odciskał się w żywym, pulsującym rozkwicie. Aparat fotografa przestał pstrykać.
Zespół ucichł. Kelnerzy wyglądali jak posągi w czerni i bieli, w pół kroku z zawieszonymi tacami i szeroko otwartymi oczami. Nawet głośne dzieciaki przy stoliku numer piętnaście, te, które dziesięć minut temu wrzeszczały i bawiły się w berka, siedziały z otwartymi ustami.


Yo Make również polubił
Szybkie ciasto z ricottą: 5 minut gotowania!
Smoothie Bananowo-Cytrynowy z Imbirem
Lekarze ostrzegają przed trendem upiększającym powodującym skórę gadzią
Uwielbiam te pomysły na przepisy